21 Cze 2014

Fabryka Prezentów działa

Gdyby skrupulatnie wyliczyć czas spędzany przeze mnie na zadaniach kreatywnych, byłoby tego całkiem sporo. Jeśli któregoś dnia nie uczę się czegoś nowego, to tylko dlatego, że muszę przećwiczyć umiejętność nabytą wczoraj. Równie dużo jest też wprowadzania poprawek…  W każdym razie mam już za sobą smycze, flagi, buttony, aplikację internetową, zdjęcia reklamowe, plakaty, roll-upy i jeszcze miliony innych rzeczy, o które człowiek z normalnym postrzeganiem świata potyka się i nie zwraca na nie uwagi. Ewentualnie komentuje krótkim przekleństwem, jeśli faktycznie się o to potyka.

Mimo regularnego siedzenia za biurkiem nadal nie przestałam robić rzeczy ręcznie. Zlecenia oczywiście traktuję poważnie, ale mają pecha, że muszą tak długo czekać na swoją kolej. Już niedługo planuję uruchomić osobną podstronę, żeby wszystkie komiksy i ilustracje robione dla Na Tropie mogły się pojawić również tutaj i zarchiwizować w należny im sposób.

Z połączenia zmęczenia po pracy z dystansem do świata wychodzą mi takie prezenty, którymi nie miałam czasu się pochwalić:

akrylowy Kermit na płótnie

kermit

I Dwie Mamy na dzień Matki 🙂

mam

Jeszcze dziś dokupiłam porcelany na portrety ojców, a już niedługo kolejne płótno i drukowane kubki, więc nie wiadomo, w co ręce włożyć. I oczywiście praca, jakkolwiek kocham tę po godzinach, a lubię tę w ramach etatowego standardu 9.00-17.00, nie może się mierzyć ze słońcem w czerwcowych pelargoniach, ani ze smakiem świeżego zielonego groszku.

pelargonie

 

 

Dodaj komentarz

7 maja 2014

Selfie

Po majówce, po pracy i po wszystkim, co w życiu mi się przydarza, mam mnóstwo nowych pomysłów, a doba jak zwykle za mało godzin. Oczywiście obecnie oprócz zleceń etatowych nadganiam zaległości i pracuję nad nowymi projektami, ale często zwyczajnie daję za wygraną i idę spać. Zatem dziś z okazji tego, że notes z pociągowymi rysunkami pojechał do Gdańska, będzie parę staroci.

Kiedy byłam na Erasmusie, dostałam karę za nieobecność na rysunku. Miałam narysować tyle autoportretów, ile zebrałam nieobecności. Profesor z ALUO w Lublanie był moim najlepszym nauczycielem sztuki w trakcie studiów i absolutnym geniuszem dydaktyki. Bardzo polubiłam moją karę, bo każdy przecież jest ciekaw swojego odbicia na papierze.  Ja bez bicia się przyznaję do uwielbiania rysunkowych „selfie”. Jest w tym jakiś narcyzm, ale nie dajmy się zwieść. Więcej, niż próżności, jest w tym prawdziwej ciekawości. Na sobie najłatwiej eksperymentować, swój nastrój najłatwiej wychwycić. Tak naprawdę nie chodzi przecież  nawet o wielkie podobieństwo, tylko radość z szukania ekspresji.

Autoportret – jestem pewna – nigdy nie zginie, tak samo, jak śpiewanie pod prysznicem albo gapienie się w lustro.

selfie5

 

selfie4

 

selfie3

 

selfie2

 

selfie1

 

universum

 

 

Dodaj komentarz

  • Kasia Rożek

    Od 4 roku życia z pędzlem w dłoni. Skończyłam grafikę warsztatową w Toruniu. Najczęściej zdarza mi się krótki komiks. Okazjonalnie maluję obrazy, kubki, taborety i umywalki.
  • Kategorie

  • © Kasia Rożek Kopiowanie bez zgody zabronione

    Strona internetowa: Piotr Kopera